Ratunek

Doświadczenie pacjenta w zakresie chirurgii ręki

Osiem lat po pierwszej operacji ręki, Kate podjęła decyzję o kolejnej operacji prawej ręki. Uprzejmie zaproponowała, że ​​opisze swoje doświadczenia, mając nadzieję, że pomoże innym osobom przechodzącym przez tego typu zabiegi.

Zdjęcie dłoni przed operacją, 6 tygodni po operacji i rok po niej. Pokazuje wyprostowane palce po operacji i mniejszy obrzęk po roku.

W tym artykule Kate opisuje swoje doświadczenia związane z operacją ręki, która obejmowała:

  • zespolenie prawego stawu kciuka
  • wymiana kostki palca wskazującego
  • ponowne ustawienie ścięgien w palcu wskazującym, środkowym, serdecznym i małym.

Kate miała nadzieję, że operacja pomoże jej odzyskać komfort, sprawność i lepszą jakość życia.

Przygotowanie do operacji

Przygotowanie do operacji obejmowało:

  • Zaprzestanie przyjmowania leku biologicznego na reumatoidalne zapalenie stawów 2 tygodnie przed i 2 tygodnie po operacji.
  • Należy również zaprzestać przyjmowania suplementów zawierających kwasy omega-3, ponieważ mogą one wpływać negatywnie na krwawienie i gojenie.
  • Uczestniczyła w dwóch wizytach przedoperacyjnych, jednej telefonicznej i jednej osobistej. Podczas wizyty osobistej pielęgniarka pobrała wymazy w celu wykrycia infekcji. Miała również zmierzone ciśnienie krwi, badania krwi i EKG.
  • Przygotowała torbę do szpitala, w której znalazła najpotrzebniejsze rzeczy, takie jak szlafrok i kapcie (choć nie było mowy o tym, żeby musiała zostać w szpitalu na noc).
  • Upewniła się, że ma przygotowaną wodoodporną torbę, w której może przykryć bandaż/gips pod prysznicem, aby nie zmokły.
  • Kup elastyczne bluzki i spodnie, ponieważ można je łatwo zakładać i zdejmować jedną ręką.

 

Dzień operacji

Kate opisuje, że spędziła wiele godzin w szpitalu przed operacją. Anestezjolog podał Kate znieczulenie ogólne i blokadę nerwów w prawym ramieniu.

Operacja trwała około 3 godzin, a jej chirurg stwierdził, że wszystko poszło dobrze. Kilka godzin później mogła wrócić do domu.

O 2 w nocy, gdy blokada nerwu, która znieczulała jej ramię, przestała działać, Kate obudziła się z potwornym bólem. Została wypisana ze szpitala bez środków przeciwbólowych. Tego ranka zadzwoniła do lekarza, który przepisał jej silny ko-kodamol.

 

Powrót do zdrowia

Jednym z najtrudniejszych etapów rekonwalescencji dla Kate było korzystanie z pomocy męża w prostych czynnościach, takich jak mycie i suszenie włosów, ubieranie się i krojenie jedzenia.

Po operacji Kate uczęszczała na wizyty u terapeuty ręki. Założyli jej specjalnie uformowaną, plastikową szynę, którą miała nosić przez tydzień. Pomogło to utrzymać palce w stabilnej pozycji.

Największym problemem w rekonwalescencji Kate były dwa niewielkie obrzęki na bliźnie. Niepokojące było to, że z jednego z nich wystawał kawałek nitki ze szwów. Nierozpuszczone szwy wewnętrzne były przyczyną powstawania ropni w bliznach. Terapeuta manualny ostrożnie usunął szwy, a następnie oczyścił i opatrzył ranę. Po tym zabiegu skóra dobrze się zagoiła.

Kate stosowała ćwiczenia dłoni, aby odbudować siłę i elastyczność prawej ręki. Z czasem zaczęła stosować małą piankową kostkę, aby wprowadzić opór i napięcie.

 

Wynik

Powrót do zdrowia był dłuższy i bardziej złożony, niż Kate się spodziewała. Nie była do końca przygotowana na fizyczny i emocjonalny ciężar, jaki poniesie z powrotem do zdrowia.

Kate nadal odczuwa ból i ma mniejszy zakres ruchu niż przed operacją. Obrzęk dłoni ustępował przez wiele miesięcy, ale po roku nie ma już obrzęku.

Palce Kate są wyraźnie prostsze. Rekonwalescencja była trudna, ale Kate uważa, że ​​operacja była dla niej właściwą decyzją. Przyjmowanie pomocy w razie potrzeby to coś, nad czym Kate wciąż pracuje.

W 2017 roku przeszedłem zabieg rekonstrukcji ścięgien. Operacja zakończyła się sukcesem i przez jakiś czas wydawało się, że wszystko wraca do normy. Z biegiem lat ścięgna w mojej dłoni zaczęły się ponownie przesuwać. To spowodowało, że moje palce straciły prawidłowe ustawienie, powodując narastający dyskomfort.

Kostka mojego prawego palca wskazującego zawsze sprawiała mi najwięcej kłopotów. Często puchła, a stopniowe uszkodzenia tego stawu spowodowane przez reumatoidalne zapalenie stawów powodują ciągły ból. Zdjęcia rentgenowskie wykonywane przez lata potwierdziły to, co już czułem. Staw stawał się coraz gorszy. Na dodatek mój prawy kciuk zaczął boleć coraz bardziej, stając się kolejnym źródłem codziennego bólu.

Mam szczęście, że od czasu mojej pierwszej operacji jestem pod opieką tego samego chirurga ortopedy. Uważnie monitoruje mój stan. Prowadzimy ciągłe rozmowy na temat możliwości kolejnej operacji. Po latach rozważania opcji, ostatecznie zdecydowałem się na kolejną operację ręki w 2025 roku.

Następnym krokiem w mojej podróży była skomplikowana procedura, która obejmowała:

  • zespolenie prawego stawu kciuka
  • wymiana kostki palca wskazującego
  • ponowne ustawienie ścięgien w palcu wskazującym, środkowym, serdecznym i małym.

Tak opisuje się zabieg, ale operacja to nie tylko korekta fizyczna. Ta operacja daje mi szansę na odzyskanie komfortu, sprawności i lepszej jakości życia.

Przygotowanie do operacji

Od wielu lat biorę leki biologiczne. Wiedziałem, jak ważne będzie kontrolowanie leków w okresie przedoperacyjnym.

Moja przedoperacyjna podróż rozpoczęła się od konsultacji telefonicznej. Była ona szczegółowa i skupiona na lekach i suplementach. Zespół medyczny zalecił mi zaprzestanie przyjmowania leku biologicznego na dwa tygodnie przed zabiegiem. Nie wznowię go przez dwa tygodnie po operacji. To środek ostrożności mający na celu zmniejszenie ryzyka infekcji i przyspieszenie gojenia. Zalecono mi również zaprzestanie przyjmowania suplementów omega-3, ponieważ mogą one wpływać na krwawienie i gojenie.

Druga wizyta przedoperacyjna odbyła się osobiście i miała charakter bardziej kliniczny. Obejmowała pomiar ciśnienia krwi, badania krwi i EKG. Pielęgniarka pobrała wymaz z nosa i pachwiny w celu wykrycia infekcji.

Nie spodziewałam się noclegu po operacji, ale na wszelki wypadek spakowałam torbę do szpitala. W torbie znajdował się szlafrok, kapcie i niezbędne rzeczy zapewniające komfort.

Po poprzedniej operacji wiedziałam, jak ważny jest wodoodporny worek pod prysznic. Wiedziałam, że nie będę mogła zamoczyć bandażu ani gipsu przez co najmniej tydzień. Zaopatrzyłam się też w spodnie z gumką w pasie i elastyczne koszulki. Wiedziałam, że będę potrzebować ubrań, które łatwiej będzie zakładać i zdejmować jedną ręką.

Czas działał na moją korzyść. Operacja miała się odbyć w czwartek, a mój mąż mógł wziąć wolne w piątek, żeby być ze mną. Ponieważ ktoś musi być przy mnie przez pierwsze 24 godziny po operacji, jego wsparcie było niezbędne. W weekend miałam też dzieci, które pomagały mi w tych kluczowych, pierwszych dniach rekonwalescencji.

Dzień operacji

W noc poprzedzającą operację bardzo trudno było mi zasnąć. Byłam przepełniona strachem i oczekiwaniem. Od północy poprzedniego dnia mogłam pić tylko łyki wody. Nie sądzę, żebym dała radę coś zjeść, nawet gdyby mi pozwolono! Moja rejestracja była o 7:15 i pomimo wczesnej pory, w szpitalu już panował gwar.

Pielęgniarka powitała mnie i zaprowadziła do małej przymierzalni, gdzie przebrałam się w szpitalną koszulę. Na wierzch nałożyłam własną koszulę, aby było mi ciepło i wygodnie. Dostałam szafkę do przechowywania moich rzeczy. Przechowałam w niej torbę, płaszcz i buty. Przypięłam kluczyk do szafki do szpitalnej koszuli. Następnie udałam się do poczekalni, dołączając do innych kobiet czekających na różne operacje.

Wkrótce przyszedł mój chirurg, aby po raz ostatni omówić zabieg. Upewnili się, że jestem dobrze poinformowany i że plan jest dla mnie odpowiedni. Anestezjolog wyjaśnił mi, jakie leki będę przyjmował. Potrzebowałem znieczulenia ogólnego w połączeniu z blokadą nerwu w prawym ramieniu.

Oczekiwanie było dość długie, kilka godzin, więc ucieszyłem się, że wziąłem ze sobą książkę, żeby spróbować oderwać się od tego wszystkiego. Kiedy w końcu nadeszła moja kolej, pielęgniarka odprowadziła mnie na salę operacyjną. Położyłem się na łóżku, pod głowę podłożono mi poduszkę, a zespół chirurgiczny przedstawił się. Założyli mi na czoło opaskę monitorującą sen i założyli kaniulę. Lek zaczął działać i wkrótce zasnąłem.

Obudziłem się w sali pooperacyjnej, oszołomiony i zdezorientowany. Operacja trwała trzy godziny. Pielęgniarka była przy mnie, monitorowała moje funkcje życiowe i podawała tlen. Moja dłoń była mocno zabandażowana od czubków palców po łokieć i przymocowana do ciała temblakiem. Chirurg podszedł i powiedział, że wszystko poszło dobrze, choć ledwo pamiętam tę rozmowę.

Zdjęcie zabandażowanej ręki po operacji ręki

Po chwili udało mi się wstać i pójść do toalety. Przyjęłam propozycję filiżanki herbaty i ciastka, co było bardzo miłe, bo nic nie jadłam od poprzedniego wieczoru. Kilka godzin później pielęgniarka zadzwoniła do mojego męża, żeby mnie odebrał.

W domu byłam wdzięczna, że ​​blokada nerwu nadal działa. Nie czułam czucia w dłoni ani ramieniu, co oznaczało brak bólu – na razie. Niestety, tej nocy, o 2 w nocy, obudziłam się z potwornym bólem. Blokada nerwu przestała działać i zdałam sobie sprawę, że szpital wypisał mnie bez żadnych środków przeciwbólowych.

Rano zadzwoniłem do lekarza rodzinnego, który przepisał mi silny ko-kodamol. Przyjmowanie go co cztery godziny pomogło mi złagodzić ból w tych pierwszych, intensywnych dniach.

Zdjęcie rentgenowskie dłoni, skupiające się na kciuku z implantami chirurgicznymi.

Powrót do zdrowia

Pierwszy tydzień po operacji upłynął pod znakiem rekonwalescencji i nauki przyjmowania pomocy! Moja ręka wciąż była w ciężkim gipsie, a prysznic stał się wyzwaniem logistycznym. Używałam plastikowej torby, żeby opatrunek nie zamoczył się, ale nawet wtedy potrzebowałam pomocy przy najprostszych czynnościach. Potrzebowałam pomocy przy myciu i suszeniu włosów, zapinaniu stanika, a nawet krojeniu jedzenia. Nie byłam w stanie zrobić tego sama.

Na szczęście mój mąż wkroczył do akcji. Gotował, pomagał mi się ubierać i zajmował się drobiazgami, które teraz wydawały mi się gigantycznymi zadaniami. Mimo to, czułam się niesamowicie sfrustrowana. Przyzwyczaiłam się do niezależności. Znalezienie się w sytuacji, w której musiałam prosić o pomoc we wszystkim, było wyzwaniem.

Po tygodniu miałem pierwszą wizytę u terapeutki ręki. Ostrożnie odwinęła bandaże – doświadczenie, które o mało nie doprowadziło mnie do zemdlenia. Oczyściła ranę i sprawdziła szwy. Następnie ponownie zabandażowała mi rękę, nakładając lżejszy opatrunek. Już samo to wydawało się postępem.

Zrobiła mi też plastikową szynę na zamówienie, uformowaną tak, aby pasowała do mojej dłoni i palców w ustalonej pozycji. Rzepy utrzymywały szynę na miejscu. Musiałem ją nosić cały dzień, codziennie przez kolejny tydzień. Nie była zbyt wygodna, ale to był krok naprzód.

Właśnie gdy myślałam, że wracam do zdrowia, napotkałam na drobny, ale niepokojący problem. Kilka tygodni po operacji zauważyłam dwa niewielkie obrzęki wzdłuż blizny. Zżółkły i wyglądały na zaognione. Co bardziej niepokojące, zauważyłam, że z jednego z nich wystawał kawałek nitki.

Podczas kolejnej wizyty u terapeutki ręki pokazałam je mojej terapeutce. Od razu rozpoznała je jako ropnie bliznowate. To małe ogniska infekcji spowodowane nierozpuszczonymi szwami wewnętrznymi. Otworzyła ropnie i delikatnie usunęła resztki nici ze szwów. Ponownie oczyściła i opatrzyła rany. Na szczęście zaczęły się goić bez dalszych komplikacji. To było przypomnienie, że nawet przy najlepszej opiece, rekonwalescencja bywa nieprzewidywalna. Ciało goi się w swoim czasie i na swój sposób. Najważniejsze jest odpowiednie wsparcie i wiedza, kiedy mówić, gdy coś jest nie tak.

Każdy tydzień przynosił nową wizytę i nieco lżejszą ortezę. Gdy tylko mój zespół stwierdził, że jest to bezpieczne, zacząłem delikatne ćwiczenia palców. Polegały one na wykonywaniu powolnych, świadomych ruchów, aby rozpocząć odbudowę siły i elastyczności. Później używałem małej piankowej kostki, aby wprowadzić opór i napięcie do tych ćwiczeń. To pomogło mi ponownie zaangażować mięśnie i ścięgna dłoni.

Zdjęcie bloków oporowych z pianki stosowanych w ćwiczeniach rehabilitacyjnych po operacji ręki

Wynik

Cztery miesiące po operacji ręki postępy są stałe. Rekonwalescencja okazała się jednak dłuższa i bardziej złożona, niż się spodziewałem.

Nadal odczuwam ból i mam nieco mniejszy zakres ruchu w tej ręce niż przed operacją. Czynności wymagające precyzyjnej motoryki, takie jak zapinanie guzików czy otwieranie paczek, nadal stanowią dla mnie wyzwanie. Moja ręka nadal jest opuchnięta. Podczas niedawnej wizyty kontrolnej chirurg zapewnił mnie, że to normalne. Powiedział, że całkowite ustąpienie bólu może potrwać do sześciu miesięcy.

Moje palce rzeczywiście wyglądają na prostsze, co jest zachęcające. Pomimo utrzymującego się dyskomfortu i ograniczeń, cieszę się, że zdecydowałam się na operację. To była słuszna decyzja dla mojego długoterminowego zdrowia i sprawności ruchowej.

Mimo to nie byłem do końca przygotowany na emocjonalne i fizyczne obciążenie związane z długim okresem rekonwalescencji. To podróż, która wymaga cierpliwości, odporności i gotowości do przyjmowania pomocy. Tego właśnie staram się uczyć po drodze.

Rok później

Rok później nadal odczuwam sporadyczny ból. Dotyczy on szczególnie palca, w którym miałem wszczepioną endoprotezę stawu skokowego, ale także kciuka. Dyskomfort nadal pojawia się i znika, ale jest znacznie mniej intensywny. Jest o wiele łatwiejszy do zniesienia niż przed operacją. Ogólny wygląd mojej dłoni znacznie się poprawił. Obrzęk (który wcześniej był stały) całkowicie zniknął. Mam nieco mniej ruchu i siły w dłoni, ale zawsze rozumiałem, że efekt nie będzie idealny. Mimo to całkiem dobrze przystosowałem się do ograniczeń i mogę wykonywać większość codziennych czynności łatwiej niż przed operacją. Z perspektywy czasu jestem szczerze zadowolony, że zdecydowałem się na zabieg. Poprawa poziomu bólu, wyglądu dłoni i jakości życia sprawiła, że ​​cały proces był wart zachodu.

Zdjęcie dłoni pacjenta rok po operacji

Zaktualizowano: 23.04.2026